Wspinaczka na wulkan Kerinci

Wulkan Kerinci – najwyższa góra Sumatry (3805 m.n.p.m.). Niedawno wspiąłem się na nią ale zanim to zrobiłem miałem mnóstwo pytań, na które internet nie był mi w stanie odpowiedzieć. No dobra… był ale nie tak jakbym chciał. Jakie to były pytania?

  1. Czy na szlaku jest budka strażnicza, w której ktoś sprawdza pozwolenia?
  2. Czy szlak jest wyraźny i widoczny czy zarośnięty?
  3. Czy faktycznie tak ciężko jest to zrobić w jeden dzień?
  4. Czy ciężko będzie znaleźć trasę w nocy?
  5. Jak wyglądają miejsca postojowe na szlaku oraz jak wyglądają miejsca oznaczone jako „schron” na mapie?

 

WSTĘP

Na początku wypada napisać co to za okolica. Otóż miejsce to obfituje w pola herbaty, trzciny cukrowej, papryczek chili, pomidorów i takich tam. Tworzy to niesamowity krajobraz spośród którego wyłania się samotna góra – wulkan Kerinci, który nie tak dawno, bo w 2004 roku, pluł lawą. Góra ta zwykle odsłania swe oblicze w nocy by znów ukryć się za chmurami nim nastanie południe. Dookoła jest kilka miejsc do odwiedzenia takich jak Jezioro Kerinci, jezioro Tujuh i góra tak samo nazwana (po angielsku “seven mountain”). Podobno w parku narodowym żyją jeszcze rzadkie gatunki zwierząt takie jak tygrysy ale wystarczy krótka rozmowa z miejscowymi i już wiadomo, że ich występowanie jest równie częste co występowanie niedźwiedzi w Beskidzie Śląskim – czyli praktycznie żadne.

Majestatyczna góra nocą.
Okoliczne plantacje
Papryczki chili
Okoliczne pola herbaty
Leciał przede mną wskazując mi drogę

 

Wulkan można zdobywać na kilka sposobów. Opcja pierwsza: jednodniowa wędrówka. Opcja druga: dwudniowa wycieczka wraz ze wschodem słońca z obozem pod szczytem.

Niektórzy nawet chodzą na trzydniową wycieczkę ale nie widzę sensu spędzania tam tyle czasu. Dodatkowo można wejść jedną trasą i zejść inną, ale jest mało informacji co do drugiej trasy ponieważ niedawno została otwarta.

Ponadto można wynająć przewodnika, który zaprowadzi nas na szczyt lub nawet tragarza, który będzie niósł nam bagaż.

 

POZWOLENIE

Żeby wejść na teren parku narodowego wymagane jest pozwolenie. Kosztuje ono między 100k a 150k rupii indyjskich. W internecie można znaleźć różne informacje na ten temat – mój kolega zapłacił 100k – być może to zależy od widzimisię strażnika. Miejscowi wiedzą gdzie je zdobyć, a jeśli ktoś chce być takim cebulakiem jak ja… To nie spotkałem żadnego strażnika ani nawet budki strażniczej po drodze. Były miejsca, w których ostatecznie mógłby ktoś siedzieć ale były na tyle poniszczone, że to raczej relikt przeszłości.

 

NOCLEG

Opcji jest kilka, ale skupię się tutaj tylko nad spaniem pod chmurką. Znalezienie hostelu nie stanowi tam problemu. Co więcej, informacje można znaleźć na internecie. Pamiętaj, że wioska pod wulkanem jest na wysokości ok 1500-1800mnpm. To znaczy, że W NOCY JEST CAŁKIEM CHŁODNO. Wybierając opcję spania gdzieś na szlaku robi się jeszcze zimniej – miej to na uwadze.

NOCLEG PRZED WEJŚCIEM NA SZLAK

Droga prowadząca na szlak obfituje w kilka bud. Są to restauracje, ale wieczorem nikogo tam nie ma i można spokojnie położyć się na ziemi. Jeśli dobrze pamiętam, ostatnia jest na parkingu dla motocykli (patrz maps.me lub poniższa mapa).

Ponadto na granicy parku narodowego, w miejscu rozpoczęcia się szlaku (przy zapomnianych toaletach) są kamienne ławki – a przynajmniej taki był początkowy zamysł. Pomiędzy nimi jest równa ziemia. Jeśli ktoś wolałby się ukryć to na prawo (patrząc w stronę wulkanu) można przejść linię drzew i rozbić się przy pobliskim polu.

Początek szlaku – wulkan znajduje się za mną

 

NOCLEG NA SZLAKU

Na szlaku jest kilka miejsc postojowych oraz trzy oznaczone jako “Shelter” (schron). Niestety nic to nie znaczy. Nie ma tam ekstra budowli osłaniającej nas przed wiatrem czy deszczem. Jedynie w “Shelter 1” jest wciąż funkcjonujący dach. Poza tym w każdym punkcie jest miejsce na namiot. Shelter 3 nie jest osłonięty przez drzewa co znaczy, że robi się tam wydmuchowisko. Wygląd tych miejsc oraz mapkę przedstawiają poniższe zdjęcia.

PS. Odradzam pierwszy postój – przede wszystkim dlatego, że kręcą się tam małpki a te lubią kraść.

POS 1
Niech Was nie zmyli ten daszek ze zdjęcia wyżej bo w rzeczywistości nie działa.
POS 3
Shelter 1

Shelter 1

Shelter 3

CZASÓWKI

Musicie pamiętać, że czasówki są skierowane głównie do osób, które są bardzo sprawne w chodzeniu po górach. Nie mówię tu o osobach, które potrafią cały dzień czy nawet miesiąc wędrować. Mówię tu o osobach, które wyprzedzają wszystkich podczas górskich wędrówek (i nie są biegaczami). Jeśli jesteś taką osobą, to prawdopodobnie jesteś w stanie zrobić to w podanych tu czasach jeśli nie.. To licz, że wyjdziesz o wschodzie a wrócisz o zachodzie lub później. Ponadto pogoda jaka mi dopisywała była idealna – nie było zbyt ciepło, ani nie padało. Gdy spadnie deszcz z trasy zrobi się potok i trasa zrobi się niebezpiecznie śliska co bardzo spowolni wędrówkę. DODATKOWO SZEDŁEM NA LEKKO. Miałem ze sobą tylko jedzenie, picie, coś cieplejszego i aparat.

Przeciętni wędrowcy powinni doliczyć sobie dodatkowo o ⅓ czasu więcej, natomiast zwykli zjadacze chleba o około ⅔.

WEJŚCIE
Start –> POS 1: 13min
POS 1 –> POS 2: 10min
POS 2 –> POS 3: 15min
POS 3 –> SHELTER 1: 31min
SHELTER 1 –> SHELTER 2: 1h
SHELTER 2 –> SHELTER 3: 34min
SHELTER 3 –> SZCZYT: 1h 27min

ZEJŚCIE

SZCZYT –> SHELTER 3: 36min
–>Shelter 2: 20min
–>Shelter 1: 42min
–>POS 3: 16min
–>POS 2: 12min
–>POS 1: 9min
–>KONIEC: 9min.

 

OPIS TRASY

Dotarcie do POS 2 jest banalnie proste a droga jest niemalże płaska, stosunkowo szeroka (poza pewnymi miejscami) i dobrze udeptana. Kolejny odcinek do POS 3 zaczyna piąć się do góry, ale wciąż nie jest to nic stromego, za to za POS 3 zaczynają się miejsca gdzie trzeba wyżej położyć nogę czy czasem pomóc sobie rękami.

Początek trasy jest lajtowy a ścieżka dobrze wydeptana.
Dżungla zawsze zaskakuje

Na POS 3 MOŻNA ZGUBIĆ ŚCIEŻKĘ. Od tego miejsca odchodzą 2 ścieżki. Jedna w lewo druga idzie prosto. Droga w lewo prawdopodobnie prowadzi do jakiegoś wodopoju (nie wiem, ponieważ nagle skończyła się ta droga) i jest oznaczona wstążkami, natomiast droga prosto prowadzi na wulkan.

Przejście z Shelter 1 do Shelter 3 jest już dużo bardziej strome i miejscami wymaga wspinania się. Do dyspozycji jest mnóstwo korzeni i gałęzi. Miejscami jest bardzo ciasno idąc korytem strumyka wiec można się ubrudzić. W takich miejscach zazwyczaj da się znaleźć drogę nad korytem, po której idzie się znacznie lepiej i nie trzeba się tak często wspinać. Ponadto w Shelter 2 są dwie drogi. Jedna widoczna wiodąca prosto – jest to droga na szczyt. A druga skręca w lewo. Nie mam pojęcia dokąd prowadzi, jednakże prawdopodobnie do miejsca rozbicia namiotów lub wodopoju.

Trasa wzdłuż okresowego cieku wodnego
W przypadku deszczu może zrobić się nieciekawie

Przejście z Shelter 3 na szczyt jest odsłonięte a glina zamienia się w miliony luźnych kamyczków, na których bardzo łatwo się poślizgnąć. Wbrew pozorom dużo łatwiej niż na mokrej glinie (przynajmniej w moich butach).  Poza dwiema rurkami oznaczenia szlaku praktycznie nie ma. Idzie się pod górę pierw delikatnie w lewo ponieważ idąc idealnie prosto spotka nas obniżenie terenu. Wyznaczenie trasy w ciągu dnia nie stanowi najmniejszego problemu. A gdyby ktoś szedł nocą to warto sugerować się latarkami innych turystów oraz korytami strumyczków, które powinny nas doprowadzić na sam szczyt.

Dojście do Shelter 3. Ostatnie kilkanaście minut drogi to deptanie po niezliczonej liczbie śmieci…
Gdy nie wiemy jak iść z Shelter 3 na szczyt to warto iść pod górkę wzdłuż takich koryt. Pod górę polecam iść obok nich, a w dół w nich (tak mi było zdecydowanie łatwiej).

Poza POS 3 nie miałem, żadnej sytuacji gdzie pomyliłem trasę lub miałem wątpliwości gdzie iść. Trasa obfituje w wiele rozwidleń ale niedługo potem łączą się ponownie w jedną ścieżkę. Warto o tym pamiętać, szczególnie gdy dotrze się do jakiegoś stromego odcinka, cofnąć się odrobinę i pójść inną drogą, która będzie dużo łatwiejsza do przejścia niż wspinanie się po dwumetrowej brudnej i śliskiej glinie. Ogólna zasada jest prosta – iść pod górę. Było tam kilka koryt po strumieniach, ale one są bardzo wyraźne i nie ma problemu z odróżnieniem ich od ścieżki.

 

CO WZIĄĆ

  • Dobre buty, którym niestraszna glina i mokre korzenie.
  • Zapas wody w zależności od wyboru opcji wspinaczki. Wodę można uzupełnić w źródełku niedaleko trzeciego kampingu. Należy skręcić w prawo (patrząc w stronę wulkanu) i gdzieś tam jest mała ścieżka. Trzeba zejść na wysokość o około 100m niższą. Podobno można pić bez przegotowania, ale widząc te wszystkie śmieci na szlaku miałbym obiekcje co do tego.
  • Zapas jedzenia.
  • Coś cieplejszego – w ciągu dnia jest ciepło ale wystarczy, że na szczycie zawieje wiatr i robi się chłodno. Robi się jeszcze nieciekawiej kiedy słońce przykryją chmury a już w ogóle kiedy spotka nas deszcz. Nawet niezbyt gruba czapka czy opaska może się przydać a w przypadku noclegu pod szczytem nawet zwykła zimowa czapka może okazać się przydatna.
  • Coś przeciwdeszczowego (byle nie parasol).

OPCJONALNIE:

  • Stuptuty – bynajmniej nie dlatego, że możemy być mokrzy ocierając się o mokre liście, choć to także, ale dlatego, że ostatni kilometr to luźne kamienie, które lubią wpadać do butów.
  • Rękawiczki – ktoś polecał wziąć rękawiczki ze względu na ostre skały. Faktycznie skały nie należały do najgładszych ale o rozcięcie też nie jest łatwo. Jeśli jednak ma ktoś bardzo delikatną skórę to mogą się przydać. Ponadto wieczorem, w nocy i do południa powyżej Shelter 3 może być chłodno.
  • Czapka – w przypadku noclegu na górze w Shelter 2 lub 3 czy nocnej wspinaczki mogą odpaść uszy.

 

PS. Koniecznie dajcie znać w komentarzach jak było na górze i czy udało się Wam zobaczyć piękną panoramę z góry zamiast chmur.

Leave a comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *