#24 Podsumowanie dotychczasowej podróży

W końcu znalazłem się na drugiej stronie kuli ziemskiej. Teraz śladami wielkich odkrywców zamierzam ruszyć eksplorować ogromne połacie Ameryki Południowej i Środkowej. Zanim to jednak nastąpi muszę jakoś wydostać się z Saint Martin, ale o tym na końcu. Najpierw chciałbym podsumować całą tą wyprawę od początku. (Tak. Wiem. Jeszcze się przecież nie skończyła i jeszcze z pół roku potrwa, ale tutaj zebrałem wszystkie porejsowe przemyślenia.) CEL Moim głównym celem... Czytaj dalej

#22 Wyższy poziom łapania jachtostopu (26.11 – 9.12.16)

Sobota (26.11.16) Uczucie, gdy znika jedna karteczka do wyrywania z Twojego ogłoszenia jest nieocenione. Problem pojawia się, gdy nikt nie dzwoni. Chodziłem z kartonem „Doświadczony i certyfikowany załogant”. Poza spotkaniem Francuza, który powiadomił mnie, że naprawa autopilota u niego się przedłuża, nie działo się nic szczególnego. Niedziela (27.11.16) Do kolekcji „zastanowię się czy cię wezmę” doszła jeszcze jedna łódka. Nie była to łódka z zerwanej... Czytaj dalej

#21 (20.11-25.11.16) Do trzech razy sztuka

Niedziela (20.11.16) Niedzielny poranek spędziliśmy na oglądaniu z żalem w oczach jak odpływają łódki w stronę Karaibów. Musieliśmy wyglądać na najbardziej odprężoną załogę. Siedzieliśmy w kokpicie oglądając te wszystkie pochody i ludzi gramolących się na swoich łodziach. Każdy miał coś do zrobienia. Ostatnie szlify przed wypłynięciem. A my.. my siedzieliśmy. Albo staliśmy na dziobie machając do oddalających się znajomych. W pewnym momencie jedna z wielkich... Czytaj dalej

#19 (19.10-28.10.16) Lanzarote

Środa (19.10.16) A jutro nastało i to bardzo szybko. Wstałem o 7 by pościągać mapy pogodowe. Wydawało się, że lepszego wiatru nie możemy mieć. W cieśninie wieje w rufę, po wypłynięciu z niej odkręca i ciągle wieje w naszym kierunku. Czasem będzie wiał słabiej czasem będzie wiał z boku ale będzie wiał. Jedynie w sobotę wieczorem wiatr miał odkręcić na tyle mocno, żeby wiać nam prosto w dziób ale do tego czasu powinniśmy już dotrzeć na miejsce. Piękny plan, co... Czytaj dalej

#18 (11.10-18.10.16) Kawałek historii ORP Błyskawicy ustami wzruszonego Brytyjczyka

Wtorek (11.10.16) Kiedy poprzedniego dnia zajmowałem się imprezowaniem z podróżnikami przyjechał Brian – nasz ostatni członek załogi. Poznałem go jedząc śniadanie i okazał się bardzo ciekawym człowiekiem. Jest to Brytyjczyk na policyjnej emeryturze o przeogromnej wiedzy i dużym doświadczeniu żeglarskim. Razem z nim i Peterem zakładaliśmy przez cały dzień Lazyjacka (pokrowiec na tylny żagiel). W przerwie spotkałem kolejnych dwóch Polaków – Wojtka i Seweryna. Są to... Czytaj dalej

#17 (4.10-10.10.16) Małpy postanowiły nas okraść!

Wtorek (4.10.16) Dzień rozpoczął się od rozwieszania hamaka na jachcie. Tym samym zyskałem miano załoganta z najlepszą koją (łódkowym łóżkiem) na jachcie. Dziewczyny od razu zaczęły bawić się w „jestem stonogą”. Kładły się na hamaku a następnie obracały się do góry nogami i tak wisiały. Innymi słowy zamiast leżeć na hamaku wisiały pod hamakiem. Musiałem spróbować i muszę stwierdzić, że jest to całkiem fajna pozycja. Od paru dni, wraz z Bernie i... Czytaj dalej

#16 To może jednak łódź z Gibraltaru na Karaiby?

Środa (21.09.16) Jeśli napiszę, że znowu czekałem na odpowiedź ubezpieczalni to będzie to dla Was zaskoczenie? W każdym razie czekałem… Czekałem i czekałem, ale nie umiałem się doczekać. Sytuacja była nieco napięta, ponieważ Chris nie wiedział co zrobić a miał samolot kupiony z Teneryfy; Ted był niecierpliwy ponieważ jest to zapalony żeglarz, a tacy nie są stworzeni do siedzenia w porcie a Jenny czuła się winna, że przez nią stoimy w porcie i nie możemy zrobić... Czytaj dalej

#12 Pierwszy jachtostop i idiota roku (25-29.08)

W bibliotece siedziałem tak długo, że obsługa delikatnie musiała mi powiedzieć, że za chwilę zamykają. Ulotniłem się więc do portu w La Linei zahaczając standardowo o marinę na Gibraltarze. Tego dnia wziąłem również zimną kąpiel w oceanie.

Być może jest to kwestia prądów, ale w zatoce między Gibraltarem a La Lineą woda jest okropnie zimna. Wziąłem prysznic (dzięki Bogu w Hiszpanii mają słodką wodę w przyplażowych prysznicach) i umówiłem się z Polakiem, że pójdziemy do weterynarza po paszport dla jego psa.

Read more #12 Pierwszy jachtostop i idiota roku (25-29.08)

#2 Powrót

Z domu wyruszyłem rano. Tego samego dnia utknąłem w Czechach i to dwukrotnie. Niestety wiele odcinków było remontowanych a tym samym wiele stacji nie działało. Wiązało się to z długimi wędrówkami i szukaniem odpowiednich miejsc do łapania stopa. Kiedy nadszedł wieczór rozłożyłem się na pobliskiej drodze do nikąd. Nieopodal myszkował, a właściwie szczurował, szczur. W międzyczasie przyjechał ochroniarz pocykać zdjęcia drogi do nikąd, którą ochraniał. Nie robił... Czytaj dalej

1# Przygotowania do podróży – lekarz, szczepionki, choroby i inne zagrożenia

***Jeśli interesują Cię konkrety to przejdź od razu do nagłówka, który Cię interesuje. A jeśli chcesz poczytać to zapraszam od początku.*** Dziś (to znaczy tydzień temu kiedy zacząłem pisać tego posta) byłem u lekarza medycyny podróży i chciałem podzielić się z Wami swoimi wrażeniami. O wrażeniach portfela mógłbym napisać, ale nie chcemy tutaj opisywać traumatycznych przeżyć więc tę część opowiadania odłożę na kiedy indziej. Do tego chciałbym tu... Czytaj dalej